1994

Statystyki
 

Oficjalna nazwa: XVI WARSZAWSKI MARATON FIATA
Data: 25 września 1994
Bieg ukończyło: Uczestników 788; w tym 36 kobiet (4,6%)
Zwycięzcy:

 

Mężczyźni:
1. Wiesław Lenda (Goszcz) 2:17:50
2. Józef Kazanecki (Kraków) 2:17:59
3. Paweł Tarasiuk (Warszawa) 2:18:54

Kobiety:

1. Elena Cuchło (Białoruś) 2:42:36
2. Polina Grigorienko (Białoruś) 2:45:42
3. Julia Konwaliowa (Ukraina) 2:45:52
 

Rezultaty: Czas środkowego zawodnika - 3:49:37
Obcokrajowcy: Łącznie - 86 (11,0%), w tym: z Danii - 38, Finlandii - 13, Białorusi - 11, Ukrainy - 6, Włoch - 4, USA - 3, Francji, Kanady i Rosji - po 2, Austrii, Holandii, Kenii, Niemiec i Wielkiej Brytanii - po 1.

 


Relacja

 

W roku 1994 firma prawnicza Canter & Siegel wyprodukowała pierwszy w historii spam. 23 września zmarł Zbigniew Nienacki, autor serii książek o Panu Samochodziku i przeznaczonej dla bardziej dorosłego czytelnika "Raz w roku w Skiroławkach".

Maraton Warszawski (XVI Warszawski Maraton Fiata) organizował już nowy zespół. Trasa zamiast przez pola pod Powsinem biegła z placu Zamkowego, do Wilanowa, dalej Wisłostradą, przez most Syreny i dalej przez Saska Kępę, osiedle Gocław, Grochów, obok Dworca Wschodniego, na lewą stronę Wisły mostem Syreny i końcówka Wisłostradą, na plac Wilsona (podbieg na czterdziesty kilometr i zbieg) z metą u podnóża Starówki. Trasa ładna i bardzo szybka. Miała jedną wadę - praska strona miasta stała w korkach.

Mimo parnej, ciepłej pogodzie czołówka ruszyła w tempie, które wskazywało, że zwycięzca może uzyskać czas poniżej 2:15. Jednak na półmetku prowadzący do tej pory Białorusin zszedł z trasy. Okazało się, że organizatorzy zapewnili zawodnikom "zająca", ci jednak nieświadomi tego faktu traktowali go jak rywala i biegli jego tempem. Na dłuższą metę kosztowało ich to wiele sił. Drugą połowę pobiegli już znacznie wolniej. Zwyciężył, już po raz drugi, Wiesław Lenda, wyprzedzając na ostatnich kilometrach Józefa Kazaneckiego, który biegł z łączącą jego kości śrubą - pamiątką po otwartym złamaniu wyniku potrącenia przez samochód podczas treningu.

Rywalizację wśród kobiet zdominowały Białorusinki - w pierwszej szóstce znalazło się poza nimi tylko jedna Ukrainka. Najlepsza Polka, Sławomira Dubiel, zajęła dopiero siódme miejsce. Zwyciężyła Elena Cuchło, pokonując tryumfatorkę sprzed roku, Polinę Grigorienko.

 

Warty zauważenia jest udział wielu biegaczy z północy i zachodu Europy. Do tej pory wśród obcokrajowców przeważali maratończycy z krajów dawnego Związku Radzieckiego. Tym razem najwięcej było Duńczyków i Finów. I jeszcze jedna nowość - sponsorem tytularnym był Fiat, sponsorem oficjalnym - Adidas.

 

Pliki do pobrania

 

                                                                      

  Medal                          Dyplom                        Numer                                Zdjęcie                      Wyniki.xls

 

 

Wspomnienia uczestników

 

Wiesław Lenda

Co za radość! Po siedmiu latach ponownie na najwyższym podium w stolicy. Wówczas, w 1987 roku, debiutując w biegu maratońskim, miałem 25 lat i stanąłem na najwyższym stopniu podium. Dziś, u schyłku sportowej kariery, udało mi się powtórzyć sukces, wzbogacony wspaniałą nagrodą - Fiatem Cinquecento.

W tej radości mam żal do organizatorów, że nie powiedzieli, iż do półmetka będzie biegł "zając" z Białorusi. Narzucił on mordercze jak na tak upalną pogodę tempo, na wynik poniżej 2:15. Nie śmiałem się go zapytać czy nie jest "zającem", ale tak mi to pachniało, gdyż niedawno wygrałem z nim w maratonie w Bełchatowie. Wraz z kilkoma zawodnikami staraliśmy się dotrzymać mu kroku, jednak ten manewr mógł nas wykończyć.

Stanisław Niwiński

 

Po starcie na Krakowskim Przedmieściu, biegnę pomału, ale na Nowym Świecie widząc biegnącego obok Zdzicha, wyprzedzam go - śpiewając mu "Spotkamy się na Nowym Świecie". Nie sądziłem, że spotkamy się na Pradze. Na półmetku mam 1 godzinę 38 minut, czyli idę a czas 3:20 - 3:25. Nadal czuję duży zapas sił, utrzymuję dobre tempo, trochę poniżej 5 minut na kilometr. Dopiero pod koniec obiegu Pragi, gdzieś w okolicach Dworca Wschodniego, zaczyna mi powoli brakować "pary", a tu do mety jeszcze około 12 km. Wiatru w plecy nie widać, za to Zdzichu wyprzedza mnie, mówiąc: "Zobaczę jak długo utrzymam to tempo". Spadam, więc na drugie miejsce. Prawie przed wbiegiem na most dochodzi mnie Prokopowicz, znajomi podają mu picie więc jeszcze jakiś czas biegnę przed nim. Niestety, nie mogę już utrzymać poprzedniego tempa, spadam więc jak mi się zdaje na trzecie miejsce. Na mecie osiągam czas 3:41:36. Niezły, ale liczyłem na lepiej. Na wywieszonych listach szukam potwierdzenia że mam przynajmniej miejsce "na pudle". Niestety przed "Protakiem" jeszcze jakiś sześćdziesięcioletni biegacz z Danii.